Dwunasta rocznica Niedzielnych Biegów Przełajowych – 25.11.2018 r.

Upływający czas jak zwykle prowokuje do wspomnień. A te, na koniec listopada cofają kalendarz o 12 lat, by przypomnieć o pierwszym zaproszeniu na Niedzielne Biegi Przełajowe, jakie Jacek Chudy skierował wówczas do wszystkich poszukujących aktywnej formuły niedzielnego relaksu. Bieganie, czy nordic walking nie były wówczas tak powszechne jak obecnie. Co więcej, budowanie wokół takiego projektu więzi społecznych, było również unikalne. Jednak zaangażowanie pomysłodawcy w rozwój swego dzieła począwszy od towarzyskich przebieżek po lesie, po profesjonalne zawody, z mającą krajową renomę Przełajową Ósemką, zjednywało coraz więcej zwolenników i wyzwalało pozytywny odbiór wezwania przyjdź -spróbuj – pobiegaj lub pospaceruj. Bywało nas przez lata wielu na niedzielnych spotkaniach. Niektórzy wciąż się spotykają w takich okolicznościach, choć o rożnych porach dnia i tygodnia. Inni w nawale obowiązków i zdrowotnych problemów – okazjonalnie. Była zatem okazja, by o sobie przypomnieć uczestnictwem w corocznym jubileuszu, na który Jacek Chudy zaprosił również nowe pokolenia aktywnych ze ścieżek biegowych, czy marszowych przecinających naszą gminę, a także przyjaciół z okolicznych klubów i stowarzyszeń. Spotkanie jak zwykle miało miejsce o godzinie 12.00, na parkingu przy mostku na drodze biegnacej od stadionu w kierunku Cisia. Po symbolicznym pokonaniu leśnej pętli, resztę popołudnia spędziliśmy przy ognisku. Wspominając, dzieląc się planami i sukcesami, które przyniósł mijający rok. Jacek jak zwykle dziękował za uczestnictwo, gorąco wspierając tych, którzy od niedawna zdecydowali poświecić trochę czasu na aktywny relaks. Pośród nowych twarzy dostrzegliśmy liczną grupę mieszkańców Cisia, którzy pod wieloznacznie i ciekawie brzmiącym zawołaniem ” Chce Ci Się„, od lata regularnie biegają, bądź spacerują z kijkami  po leśnych ścieżkach. Jacek Chudy uhonorował organizatorów tego projektu plakietką z wyrazami uznania i gratulacjami za promowanie idei zdrowego stylu życia. Podobne podziękowania i gratulacje skierował na ręce Urszuli Gutowskiej z NGB Kłobuck, która dla tamtego środowiska również podjęła wiele działań służących popularyzacji aktywnych form spędzania wolnego czasu. A my, jak zwykle dziękujemy Jackowi za kilkunastu maratończyków, którzy dzięki jego radom i przyjaźni osiągnęli ten tak elitarny status, pośród biegającej społeczności. Wśród nich są również zdobywcy Korony Maratonów Polskich. Dziękujemy za trwanie przy danym przed laty słowie, że swoją postawą i czynem obudzi Blachownię do aktywniejszego życia. Trafił z tym przesłaniem do wielu, co widać niemal w ciągu całej doby, gdy przemykają obok nas pogodni ludzie w sportowych strojach. Nikogo nie dziwią miarowo stukające kijki trekingowe, a dziarsko maszerujący dziadek, któremu wnuczek ledwo daje radę na rowerku, nie stanowi obiektu wzmożonej obserwacji. Może nawet wielu nie zdaje sobie z tego sprawy jak potrzebny dla zdrowia i psychicznej równowagi jest ruch na tzw. świeżym powietrzu. Tę formułę przed laty zaproponował nam Jacek Chudy i nadal trwa w swoim postanowieniu, za co jesteśmy mu z serca wdzięczni.

Reklamy

Spacer ścieżkami Beskidu Śląskiego – 17.11.2018 r.

Pewien niepokój towarzyszył oczekiwaniu na wyjazd. Jego powodem była pogoda, która choć w poprzedzające dni dobra, miała diametralnie się zmienić. Jednak sobota była tym ostatnim, słonecznym dniem, przed nadejściem słotnej, zimowej aury. Mieliśmy więc miłą niespodziankę, która sprzyjała wędrówce ścieżkami Beskidu Śląskiego. Trasa prowadziła z Wisły Nowej Osady do Ustronia Polany. Te okolice już odwiedzaliśmy, ale tym razem popularne turystycznie Soszów, czy Czantoria nie pojawiły się na szlaku. Rzućmy okiem na mapę i skoncentrujmy uwagę na drogę nr. 942, od której w obrębie osiedla Nowa Osada – Brzyszki odchodzi w kierunku wzniesień Czupel i Smrekowiec zielony pieszy szlak turystyczny. Tym odcinkiem rozpoczęliśmy spacer, by później zmienić kolor szlaku na żółty, który przez Trzy Kopce Wiślańskie i Przytulisko Telesforówka prowadził do szlaku niebieskiego. Za niebieskimi znakami przez Świniorkę i  Orłową dotarliśmy do skrzyżowania ze szlakiem zielonym, odchodzącym w okolice stacji kolejowej PKP Ustroń-Polana, gdzie na placu parkingowym oczekiwał autobus. Pokonaną trasę, prezentowałem w zaproszeniu na wyjazd tutaj lub tutaj (strona do wydruku), zaś raport z jej przejścia jest dostępny pod tym linkiem.

Czytaj dalej

Świąteczny relaks na rowerze – 12.11.2018 r.

Pogoda sprostała oczekiwaniom, więc korzystając z zaproszenia Mariusza wybraliśmy się na rowerową przejażdżkę z Lublińca do Blachowni. Do Lublińca dojechaliśmy nowoczesnym „szynobusem” Kolei Śląskich, by od dworca PKP wyruszyć na tzw. wariant południowy. Pokonaną trasę można prześledzić tutaj. Mariusz zaproponował ciekawe polne i leśne odcinki prowadzące przez Piłkę do Cieszowej, które były dla nas dziewicze. Ciekawostki z trasy można obejrzeć w  galerii fotografii. Najbardziej intrygujące to żurawie napotkane na obszarze Bagien Kierzkowskich (może wróżą krótką i łagodną zimę), starannie odnowiony dach kościółka w Cieszowej oraz pozostałości po cmentarzu żydowskiej społeczności tejże miejscowości.

Świąteczny rajd rowerowy – 11.11.2018 r.

Jubileusz stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości prowokuje do świątecznego spędzenia tych chwil, z zachowaniem akcentów stosownych dla historycznej wagi tego wydarzenia. Wiele instytucji i osób organizuje przedsięwzięcia wychodzące naprzeciw takim oczekiwaniom. Jednym z nich jest rajd rowerowy, prowadzący przez miejsca znaczące dla wyzwolonej spod panowania zaborców Ojczyzny, leżące w przygranicznym obszarze Odrodzonej Rzeczypospolitej. Organizatorem Rajdu są nasi przyjaciele z Gminy Przystajń, gdzie zawsze jesteśmy gościnnie i serdecznie witani.

Szczegóły są dostępne na stronie internetowej Gminy Przystajń

Wzięliśmy udział w tym jak zwykle doskonale zorganizowanym przedsięwzięciu, co zaowocowało dokumentacją fotograficzna dostępną w autorskich galeriach. Dodatkowym materiałem są dwa klipy filmowe (tutaj i tutaj) oraz rejestracja pokonanej trasy.

Spacerem przez Pasmo Mędralowej – 20.10.2018 r.

W zaproszeniu przekonywałem, że jesień w górach bywa piękna, choć doświadczenia podpowiadały, że marna pogoda, czy błoto zalegające na szlakach mogą te dobre wrażenia nieco przygasić. Realia jakie zastaliśmy, potwierdziły ten niepokój. Niestety, mimo braku błota, mgła skutecznie ograniczyła przyjemność spoglądania na górskie pejzaże.Tym niemniej satysfakcję nawet z takiego spaceru można odnaleźć i ten argument zdominował sens sobotniej wycieczki. A był to tym razem spacer w pełnym tego słowa znaczeniu, gdyż wychodząc naprzeciw oczekiwaniom zmierzenia się z łatwiejszym szlakiem i niespiesznego kontemplowania wrażeń, pokonaliśmy niewymagającą większego wysiłku trasę biegnącą przez beskidzkie Pasmo Mędralowej. Oczywiście, oczekujący mocniejszych wyzwań mogli swoje plany również zrealizować. Spójrzmy więc na mapę,  koncentrując uwagę na miejscowościach Przyborów i Koszarawa, oraz obszarze położonym od nich na wschód. Łatwo w tym rejonie dostrzec szlaki dochodzące do czerwonego Głównego Szlaku Beskidzkiego i powrotne – odchodzące od niego. By móc sprostać logistycznym założeniem wyjazdu, które ze względu na krótki już dzień, praktycznie ograniczyły całkowity czas pracy kierowcy do formuły 15 godzin, stawiając ponadto wymogi znalezienia optymalnego miejsca na postój autobusu, zaproponowałem przeznaczyć na wędrówkę 6 godzin i rozpocząć ją w niewielkiej osadzie Tokarnia. Tam, na zatokę manewrową PKS-u dowiózł nas autobus, skąd wyruszyliśmy niebieskim szlakiem spacerowym w kierunku stacji turystycznej Zygmuntówka, położonej w sąsiedztwie zielonego szlaku schodzącego z wierzchołka Beskidka.Podążając nim na południe dotarliśmy do wspomnianego wcześniej szlaku czerwonego, który prowadzi przez Halę i kopułę szczytową Mędralowej. Po minięciu jej zachodniego wierzchołka, zmieniając kolor szlaku znów na zielony, zeszliśmy do głównej drogi w Przyborowie, łączącej Jeleśnię z Koszarawą. Stamtąd już bez znaków  ok. 1 500 m należało dojść tą drogą do parkingu zlokalizowanego nieopodal kościoła w Przyborowie, gdzie w zatoce przy pawilonie handlowym oczekiwał autobus. Trasa liczyła ok. 14 km, charakteryzując się sumą podejść w granicach 510 m przy 730 m zejść. Jaj szczegóły można zanalizować tutaj lub tutaj. Ze względu na sygnalizowane wyżej warunki jakie zastaliśmy, na przejście wystarczyło niemal 5 godzin. Nawet wydłużony wariant z Przełęczy Klekociny na Magurkę przez Halę Barankową i Smyrakową, został również w tym czasie pokonany. Pogoda nie prowokowała do fotografowania ale to, co można obejrzeć w galeriach, oddaje nastroje jesiennych klimatów, jakie zastaliśmy na beskidzkich ścieżkach.

Czytaj dalej

Spotkanie na koniec lata – 13.10.2018 r.

Dobrym obyczajem jest kultywowanie tradycji, która wychodzi naprzeciw oczekiwaniom i sprzyja budowaniu ładu oraz porządkowaniu treści planów i zamierzeń. Taki sens mają nasze coroczne spotkania, którym przypisujemy zwykle odległe od rzeczywistości zakończenie sezonu, tym bardziej, że za tydzień znów wybierzemy się na górski treking. U zarania projektu nazywanego do dzisiaj Katolickim Klubem Turystyki Aktywnej, na czas jesienno-zimowej słoty rower, stanowiący wówczas podstawowe narzędzie rekreacji, stawał się bezużyteczny i sensem było określać ten moment zwieńczeniem letniej aktywności. Minione lata wzbogaciły nasze przedsięwzięcia o bieganie, spacery, górskie wycieczki, ale idea i trwanie w pierwotnie stworzonym przez ks. Jacka Michalewskiego założeniu tego przedsięwzięcia, ma swoją nieprzerwaną ciągłość. Dlatego znów, jak co roku spotkaliśmy się na przyjacielskim spotkaniu przy ognisku, które dzięki uprzejmości dyrektora Ośrodka Sportu i Rekreacji w Blachowni Jacka Chudego, mogliśmy zorganizować na zapleczu tego obiektu. Biesiadną część spotkania poprzedziła jak zwykle msza św. celebrowana przez naszego kapelana i założyciela KKTA – ks. Jacka. Eucharystia została odprawiona przy źródełku i Kapliczce św Huberta. W tym roku nie zaproponowaliśmy przejażdżki rowerowej, ale w zamian – niespełna 4-ro kilometrowy spacer od kapliczki do OSiR-u, lub dwukrotnie dłuższy, gdyż wcześniej wielu z nas dotarło spacerem pod Kapliczkę. Zaproszenie zostało skierowane do wszystkich, z którymi wędrowaliśmy jako społeczność KKTA ścieżkami Bożego Świata, by modlitwą i ofiarą mszy św., podziękować jego Stwórcy za doświadczenia minionego roku, powspominać ten czas i cieszyć się raz jeszcze z bycia wspólnotą bliskich sobie, życzliwych i pogodnych ludzi.

Jesienny spacer szlakami Magury Spiskiej – 29.09.2018 r.

Jadąc na Słowację w rejon Tatr Wysokich, tuż po przekroczeniu granicy przejeżdżaliśmy wielokrotnie skrajem miejscowości Zdiar i Bachledova. Tym razem tutaj był cel naszej wycieczki, by dalej powędrować ścieżkami biegnącymi pośród wzniesień Magury Spiskiej, która oddziela masyw Tatr Bielskich od Pienin. Do 2004 roku rejon ten, poza ośrodkami narciarskimi, nie przyciągał wielu turystów ze względu na niedostępność widoków, przesłoniętych ścianami gęstego lasu. Sytuacja ta zmieniła się radykalnie po przejściu w tymże roku silnego huraganu (Velka kalamita), który doszczętnie spustoszył drzewostan, odsłaniając rozległe panoramy z widokiem na Tatry i Pieniny. Dodatkową atrakcją tej okolicy jest otwarta w ubiegłym roku ścieżka, poprowadzona gigantycznym, ponad półtorakilometrowym pomostem zawieszonym nad drzewami oraz specyficzna wieża widokowa, oferująca emocje nie tylko związane z podziwianiem górskich pejzaży. Zamiast ich opisu, proponuję obejrzeć zdjęcia zamieszczone w galeriach, które opowiadają  sporo o tym ciekawym obiekcie   Szczegóły związane z jego bliższym poznaniem, są dostępne tutaj. Osoby, które nie były zainteresowane tą ciekawostką, powędrowały dalej szlakami biegnącymi z Bachledowej Doliny. Spójrzmy zatem na mapę (lub ) przemieszczając się przez przejście graniczne na Łysej Polanie w kierunku miejscowości Zdiar, gdzie na jego wschodnim krańcu odnajdziemy Bachledową Dolinę i żółty szlak turystyczny wspinający się w kierunku Bachledki. Jego początek wyznaczono na skrzyżowaniu z drogą nr 67, przy której kilka kilometrów stąd, na wschodnim skraju Zdziaru, w obrębie osady Strednica autobus oczekiwał na nasz powrót. Zatem te dwa miejsca położone przy głównej podtatrzańskiej arterii komunikacyjnej wyznaczyły obszar dla planowanego spaceru. Zakładając wejście na platformę widokową w Bachledce i pokonanie całej ścieżki należało na ten cel wygospodarować co najmniej godzinę czasu. Na całodzienną wędrówkę mieliśmy tradycyjne dziewięć godzin, więc w zależności od zastanych warunków terenowych, chęci i zamierzeń można było zdecydować się na krótszy, bądź dłuzszy spacer.  Spoglądając na mapę widać mapę, widać kilka ciekawych wariantów. Z pośród nich zaproponowałem trzy, które moim zdaniem wydawały się interesujące  :

1. Liczący 12 km – mapa trasy tutaj lub tutaj (do wydruku)

2. Liczący 19 km – mapa trasy tutaj lub tutaj (do wydruku)

3. Liczący 22 km – mapa trasy tutaj lub tutaj (do wydruku)

Każdy z nich można było jeszcze urozmaicić o zejście czerwonym szlakiem z Magurki do Zdziaru, aby idąc przez tą miejscowość bliżej ją poznać i nieco skrócić drogę. Ta koncepcja, którą niemal wszyscy uznali za ciekawą,  pozwoliła obejrzeć w pełnej krasie piękne panoramy Tatr Bielskich i przekonać się co oferuje turystom słowacki Zdiar. To doświadczenie zmieniło moje dotychczasowe przekonanie o braku biznesowej aktywności, obojętności na kulturowy dorobek i historyczna spuściznę naszych sąsiadów. Po spacerze przez Zdiar i Jeziersko wymazałem z pamięci obrazy betonowych klocków pod blaszanym dachem, które dotychczas doświadczałem bywając w podgórskich wioskach po słowackiej stronie granicy. Zapraszam więc do fotogalerii, która dokumentuje te spostrzeżenia.

Czytaj dalej