Spacer szlakami Beskidu Sądeckiego – 07.11.2015 r.

Czy będzie to jesienna wycieczka pełna kolorowych pejzaży, czy przedsmak zimy, zastanawialiśmy się planując wyjazd w te niewysokie, ale malownicze góry. Mimo niezbyt obiecujących prognoz, pogoda znów stała się naszym sprzymierzeńcem, ofiarując piękne jesienne widoki. Nie mając jednak wcześniej tej pewności i biorąc pod uwagę klimatyczne niespodzianki oraz stosunkowo krótki dzień, w który trzeba wpisać marszrutę spaceru, a także logistykę przejazdu, wynikającą z regulaminowego czasu pracy kierowcy, zaproponowałem kilka wariantów tras, przebiegających pomiędzy Łąckiem i Szczawnicą, która stanowiła miejsce docelowe. Nie mając własnych pomysłów, można było skorzystać z propozycji spaceru szlakami sugerowanymi w zaproszeniu, a opisanymi poniżej. Ich przebieg prezentują mapy linkowane tutaj(wybór warstwy ‚Sygnatura”) lub tutaj.

  • 1. Łącko – Szczawnica, szlak żółty. Długość ok. 20 km, suma podejść 1 140 m, czas przejścia 5 godz. 50 min; profil. Oprócz wielu punktów widokowych atrakcją tego wariantu była przeprawa promowa przez Dunajec. Ten fragment mógł stanowić przeszkodę, ale uzyskane przed wyjazdem informacje w Zakładzie Gospodarki Komunalnej w Łącku o funkcjonowaniu promu w pełni się potwierdziły. Raport z przejscia zarejestrowany przez program nawigacyjny jest dostępny tutaj
  • 2. Tylmanowa – Szczawnica. Od przystanku PKS Osiedle Rzeki do wzniesienia Błyszcz szlak zielony, dalej żółty jak w wariancie 1. Długość ok. 16,7 km, suma podejść 912 m, czas przejścia 5 godz 20 minut; profil.
  • 3. Krościenko – Szczawnica. Za mostem i rondem w Krościenku wejście na szlak czerwony, dochodzący na Dzwonkówce do żółtego, a dalej żółtym, jak w poprzednich wariantach. Długość ok. 12,3 km, suma podejść 657 m, czas przejścia 4 godz 10 minut; profil.

Ze względu na dobre warunki do wędrówki i sprawny dojazd, najkrótszy, trzeci wariant nie zyskał zainteresowania. Dwa pozostałe podzieliły grupę prawie na połowę. Jak widać również na tej mapie, wszystkie proponowane warianty przejść prowadziły w pobliże schroniska Pod Bereśnikiem, z którego było już blisko do parkującego w centrum Szczawnicy autobusu. Tylko na tym odcinku zamglenie i przelotny deszcz odebrał przyjemność kontemplowania widoków beskidzkich pejzaży. A te, na odcinku od Łącka po Dzwonkówkę były niezwykłe. Specyficzne ukształtowanie terenu, barwy jesieni, skąpane w ciepłych promieniach łagodnego słońca, kojarzyły mi się z napotkanymi w literaturze opisami zastanej rzeczywistości, po opuszczeniu ciemnego tunelu śmierci. Fizycznie, tej klinicznej, po której widzący takie obrazy wracali z „życia po życiu”. I kolejna refleksja, którą wyzwalały widoki samotnych gospodarstw rozrzuconych w malowniczych dolinkach. Z dala od dróg, sklepów, szkół i cywilizacji. Czy można tam tylko spotkać dożywających wspomnieniami staruszków, dla których stadko owiec, czy z mozołem uprawiany zagon owsa, a możne niewielki sad śliw czy jabłoni, pozostał już tylko mglistym wspomnieniem czasu, gdy byli potrzebni tej ziemi, a ona starała się o ich utrzymanie. Dziś nie znalazłem odpowiedzi, więc trzeba tu przybyć raz jeszcze. Może wiosną, kiedy kwitnące drzewa i świeża zieleń stworzy inną, równie piękną scenerię w teatrze Bożego Świata. Może to będzie okazja na Majowe z ks. Jackiem i jego studencką bracią, odprawione przy Ołtarzu Papieskim pod Błyszczem. Tymczasem, zapraszam do galerii fotografii, by zobaczyć jak urokliwie prezentuję się ten rejon Beskidu Sądeckiego jesienią.

lacko__2015_minW dalszej części wpisu pozostałe informacje przekazane przed wyjazdem

Czytaj dalej

Reklamy