Z Jesenika w Jesioniki – spacer w Czeskich Sudetach 22.03.2014 r.

Dzień wyjazdu – 22 marca wypadł w pierwszą w tym roku wiosenną sobotę i nie tylko kalendarz, ale i aura dotrzymała astronomicznej obietnicy. Co więcej, nawet jakby przesadziła, zapraszając niemal w letnie klimaty.  Szczodrze obdarowani słońcem, powędrowaliśmy w sudeckie pasmo Jesioników. Gospodarze tej krainy – Czesi, zwą je Jesenikami, a miasteczko położone u ich stóp, dwadzieścia kilometrów od granicy z Polską – Jesenikiem. Poznaliśmy je i fragment otaczających go wzniesień, wyruszając na pętlę z okolice miejskiego rynku. Przygotowując wyjazd i szlak spaceru, zasugerowałem trasy, analizując mapy odwiedzanej okolicy (tutaj – aktywować szlaki piesze). Widać na nich wiele wariantów i możliwości wyboru w zakresie atrakcyjności i skali trudności. Zarekomendowałem okrężne przejście za znakami niebieskimi, poczynając od rynku przez Krizovy vrch, Zlaty Chlum, Certovy Kameny, Ceskou Ves, Lesny Domov, Krajnik, Lazne Jesenik, które spotkało się z akceptacją dość licznej grupy. Chętni nie byli zawiedzeni tym wyborem, gdyż po drodze można było napotkać wiele punktów widokowych, obiektów i pamiątek historycznych. Można było poznać przeszłość miasteczka i regionu oraz dowiedzieć się od czego pochodzi używane potocznie w polskim języku słowo prysznic. Ta trasa (szlak niebieski) liczyła niespełna 20 km i była do pokonania bez pospiechu w 6 i pół godziny . Mapa z tym przejściem jest do obejrzenia tutaj, a jej profil i szczegółowe dane z gps-a są dostępne tutaj. Generalnie można było wybrać krótszy lub dłuższy wariant. Zmienić kierunek przejścia lub pospacerować po najbliższych okolicach miasteczka i sąsiadującego z nim uzdrowiska – Jesenik Lazne. Część grupy, która uznała, że satysfakcję z wycieczki zapewni 10-cio kilometrowa wycieczka w nieznane, wybrała przejście schodząc z niebieskiego szlaku po przejściu Krzyżowej Góry (Krizovy vrch) na zielony, by dalej przez most w Czeskiej Wsi dojść znów do niebieskiego w okolice Trzech Źródeł (Trojpramen). Profil tego wariantu można obejrzeć tutaj. Jednak problemy z odnalezieniem prawidłowego oznakowania istotnie wydłużyły ten spacer, w zamian oferując dobre poznanie Jesenika. Przekonaliśmy się, że warto przejechać nawet kilkanaście kilometrów za tzw. granicę, by pobyć w trochę innym świecie. Zobaczyć nowe pejzaże, zetknąć się z nieco odmienną kulturą bycia i poznać historię, która do dziś, jak w przypadku  Vincenza Priessnitza, żywo oddziałuje na teraźniejszość. Dowodem tego poznania jest dokumentacja fotograficzna zawarta w autorskich galeriach, do odwiedzenia których zapraszam.

jesenik_2014_min

Czytaj dalej

Reklamy

W poszukiwaniu wiosny – spacer leśnymi ścieżkami 09.03.2014 r.

Zimowe spacery chyba musimy odłożyć na dalszą przyszłość, a tymczasem warto poszukać  oznak nadchodzącej wiosny.  Już w pierwszy weekend marca, zaskoczeniem były dla mnie kwitnące przebiśniegi, przylaszczki, wawrzynek wilcze łyko, jakie napotkałem na jurajskich wzgórzach pod Ostrężnikiem.

spacer_20140309_min

Przyjemnie było fotografować te zwiastuny nowej pory roku, a wątpiących w obiektywność moich obserwacji, zapraszam do galerii. Ale i to nie wszystko, gdyż w okolicach Blachowni napotkałem w te dni fruwające motyle i parę żurawi. Te ostatnie sprowokowały mnie do zaproszenia na spacer, prowadzący między innymi przez tereny, na których gniazdują te piękne ptaki. Zatem, kto miał czas ochotę, mógł wybrać się na 16-to kilometrowy spacer po niedzielnym obiedzie (mapa tutaj). Poza nabrzmiałymi pąkami forsycji i specyficznym zapachu budzącego się z zimowego letargu lasu, więcej sygnałów o zbliżającej się wiośnie, w naszej okolicy nie napotkaliśmy. Może z wyjątkiem słonecznej i ciepłej pogody oraz żurawi na bieżeńskich łąkach. Ale te, pojawiają się tutaj bardziej z precyzją kalendarza, niż  meteorologicznych domniemań. Wczesna wiosna zwykle odkrywa smutne widoki zaśmieconych poboczy dróg i sąsiedztwa leśnych ścieżek. Nie lepiej jest i w tym roku. Jednak spacerując między stawami oraz w okolicach nowego ryneczku i stadionu, widok jest zgoła odwrotny. Szczególnie teraz można zobaczyć jak wiele pracy od jesieni ubiegłego roku zostało włożone w uporządkowanie tego terenu.  Miałem satysfakcję mówić o tym i usłyszeć od przyjaciół spoza Blachowni, że chyba nigdy tutaj tak nie było. To wspaniała, bo „żywa” promocja naszego miasta. Wiem, że będzie jeszcze piękniej, ale i za to, co już jest, dziękujemy prezesowi OSIR-u, dzięki któremu możemy cieszyć oczy takim widokiem. Wiemy Jacku, jak smakuje ta praca. Ile trzeba pasji i wysiłku. Ale przychodzi czas na nagrodę. Choćby wtedy, gdy dobiegną uszu takie słowa, jak te, zasłyszane podczas sobotniego spaceru : „gdybym mógł wybrać, zamieszkałbym w Blachowni”.

biezen_2014_minDla zainteresowanych dokładnym powtórzeniem spaceru, ślad trasy zapisany w formacie „gpx” jest do pobrania tutaj.