Spacer szlakami Małej Fatry – 29.06.2013 r.

Każdy pobyt w słowackich górach zaskakuje nas niezwykłym pięknem tej krainy. Również takie wrażenia pozostaną z wycieczki szlakami Małej Fatry. Wąwozy Diery, swą malowniczością niczym nie ustępują najciekawszym fragmentom Słowackiego Raju, a Wielki Rozsutec – tatrzańskim szczytom. Ciekawa szata roślinna i rozległe widoki dopełniają atrakcyjności temu niewielkiemu górskiemu łańcuchowi Karpat. Choć fotografia nie do końca przekaże szczegóły i plastykę obrazów dostrzeżonych w czasie wędrówki, zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z wycieczki oraz filmów autorstwa Roberta Bisia (film 1, film 2, film 3).

fatra_min Czytaj dalej

Reklamy

Rowerowa „Orbita – 450 km” – 28.07.2013 r.

Podobnie jak w latach ubiegłych Krzysztof „Krzara” Arabas zaprasza na całodobowy rajd rowerowy wokół Częstochowy, po trasie liczącej 450 km. Jest to piąta edycja „Orbity”, na której środowisko KKTA będzie miło mocnych kolarzy. Szczegóły o imprezie są dostępne na Częstochowskim Forum Rowerowym., a niżej zaproszenie od organizatora :

Zapraszam chętnych bikerów z KKTA na tegoroczną, Częstochowską Orbitę Rowerową.
Czterysta Pięćdziesiątka, bo taką nazwę otrzymała od wytyczonego dystansu, rusza o północy z soboty na niedzielę, 27 na 28 lipca.
Do pokonania 450 km asfaltowych dróg w ciągu 24 godzin lub dowolnie wybrany odcinek orbity, w dowolny czasie niedzieli.
Temat „450” żyje już na Częstochowskim Forum Rowerowym. Zawiera mapkę orbity, uaktualnianą listę uczestników, informacje odnośnie warunków uczestnictwa, zapisów itd…

Dziękujemy i liczymy na naszą reprezentację.

orbita_min

Rowerem do Śląskiego Katynia – 08.06.2013 r.

Sobotni ranek w niczym nie kojarzył się z niepokojącymi prognozami pogody, podawanymi w komunikatach meteorologicznych. Nad Blachownią prawie błękitne, słoneczne niebo, więc nie warto tracić szansy i odwlekać wycieczkę na inny termin. Jedziemy więc do Baruta, gdzie staniemy przy symbolicznej mogile, w miejscu zwanym Śląskim Katyniem. To miejsce pamięci narodowej, położone na granicy województwa śląskiego i opolskiego, ukryte w leśnej głuszy. Upamiętnia jeden z najbardziej mrocznych w historii powojennej Polski mord polityczny, dokonany przez oddziały Urzędu Bezpieczeństwa  na ” Żołnierzach Wyklętych „. Jadąc tam, pogłębiliśmy wiedzę historyczną, wczytując się w dokumenty opublikowane w internecie ( choćby takie jak tutaj lub tutaj). Przedtem jednak, trzeba było pokonać połowę ze 120 km trasy, której mapę można obejrzeć tutaj

barut_min Czytaj dalej

Rowerem do krainy rododendronów – 02.06.2013 r.

Przedwojenny właściciel majątku Kochcice – hrabia Ballestrem, pewnie dziwnym wzrokiem spoglądałby na licznych rowerzystów przemierzających leśne ścieżki jego włości. Przecież na Śródlesiu, przy Brzozie, założył zwykłą jak sądził szkółkę ozdobnych krzewów, by obsadzać nimi ogrody rodowych posiadłości. Jednak minione sto lat, uczyniło z tego ogrodniczego stanowiska nietuzinkową atrakcję.Tę przyrodniczą ciekawostkę, jaką stanowi tzw. „stanowisko pomnikowe” różanecznika katawbijskiego, zwanego potocznie rododendronem, można podziwiać w pełnej krasie jedynie w okresie kwitnienia. Dzieje się to na przełomie maja i czerwca, co sprowokowało podobnie jak w latach poprzednich, do zorganizowania rowerowej wycieczki w stronę Kochcic. Dodatkowym impulsem stało się obchodzone w Pawełkach po raz siódmy  Święto Kwitnącego Różanecznika. Wyruszyliśmy zatem w niedzielę, 2 czerwca,  przez Cisie, Łebki, Braszczok na uroczysko Brzoza, gdzie w sąsiedztwie rododendronów można było odpocząć przy ognisku i chwytając patyk z kiełbasą, uzupełnić utracone kalorie. Stamtąd przejechaliśmy śladami Napoleona przez przysiółek Paryż do Pawełków, gdzie jak zwykle w festynowym zgiełku miejscowe gospodynie oferowały smaczne wypieki. W tej niewielkiej, malowniczo położonej miejscowości, mieliśmy okazję poznać dzieje dzieje ciekawego kościółka, który nieodłącznie jest związany z historią hrabiego Ludwika Karola von Ballestrema i jego łowieckich pasji. Wnętrze świątyni przywołało wydarzenia z życia hrabiego, o którym pamięć godna jest wielkiego szacunku. Po krótkim nawiązaniu do przeszłości, przypominającej o sobie jeszcze na skraju wioski kapliczką, ufundowaną przez syna napoleońskiego oficera, odjechaliśmy do Kochcic.Tam, atrakcją obszernego parku jest starannie utrzymany pałac – wizytówka tutejszej gałęzi rodu Ballestremów. Znów chwila wytchnienia od pedałowania, która pozwoliła poukładać zdobytą wcześniej wiedzę o przedwojennych właścicielach tych ziem i głębiej poznać ich dzieje. Dalsza droga, wbrew niepokojącym prognozom pogody, poprowadziła w promieniach przedwieczornego słońca przez Ostrów, Lubockie, Taninę w kierunku poznanych wcześniej Łebków. Wycieczka liczyła 62 kilometry, ale dogodne ścieżki bez wzniesień i piachów, a także dużo czasu na pokonanie tego dystansu, sprzyjało aktywnej rekreacji, nie sprawiając trudności nawet osobom rzadko mierzącym się z dłuższymi trasami. Mimo, że wielu z nas bywało wielokrotnie w kwitnącym „śródleśnym ogrodzie”, z sentymentem tam wracamy. Dziś sporo osób było tam po raz pierwszy i mam nadzieję, że z satysfakcją zasmakowali w urokach tych niezwykłych miejsc.Słyszymy niemal przez cały rok, że ktoś chciałyby się do Kochcic kiedyś wybrać.Była więc więc świetna okazja. Następna – za rok.

rododendrony_min

Przez Golgotę Beskidów w masyw Baraniej Góry – 01.06.2013 r.

Tym razem wybraliśmy  się w masyw Baraniej Góry szlakami, którymi jak dotąd nie wędrowaliśmy podczas klubowych wyjazdów. Początek trasy miał miejsce w miejscowości Radziechowy, gdzie niemal wychodząc wprost z samochodu, trafiamy na niezwykłe i bardzo interesujące miejsce. Schodząc z dojazdowej drogi na niebieski szlak turystyczny, wchodzimy na ścieżkę Drogi Krzyżowej, zwanej Golgotą Beskidów. Choć gościliśmy już w takich miejscach, jak choćby na naszej podczęstochowskiej Przeprośnej Górce, ta golgota, ze względu na malownicze położenie i wieloznaczność odbioru symboli budujących plastyczny wystrój stacji Męki Pańskiej, jest godna bliższego poznania. Będąc poświęconym miejscem kultu religijnego, budzi kontrowersje i prowokuje do polemiki. Była więc okazja dokonać własnej oceny. To, co zobaczyliśmy, możemy skonfrontować z ciekawymi materiałami publikowanymi w internecie na ten temat (m.in. tutaj, lub tutaj, albo tutaj ). Droga krzyżowa skierowała nas na szczyt wzniesienia zwanego Matyska. Stamtąd ruszyliśmy dalej niebieskim szlakiem w kierunku Baraniej Góry przez Halę Radziechowską. Na tej rozległej szczytowej polanie, część grupy podjęła decyzję o bezpośrednim zejściu do Węgierskiej Górki, a reszta wybrała się na dłuższy, w sumie prawie 24 km spacer przez szczyt Baraniej Góry ( mapa, profil). Pogoda niestety znów nie sprzyjała spacerom. Deszcz, mgła i chłód, nawet przy krótszej krótszej, 17-to kilometrowej drodze (mapa, profil) i tak dał się we znaki.

gol_bes_min