Wędrówka po Beskidzie Sądeckim, z zejścim do Piwnicznej – 19.05.2018 r.

Kolejny raz chciałbym zaproponować kontynuację, czy jak kto woli uzupełnienie wycieczki sprzed laty. Sięgnijmy pamięcią do czerwca 2015 roku, kiedy wędrowaliśmy z Rytra przez Radziejową do Piwnicznej. Spoglądaliśmy wówczas na wschód, na wznoszące się za korytem Popradu masywne wzniesienia. Tam zatem sugeruję znalezienie najdogodniejszej i najciekawszej dla siebie trasy spaceru. Znakowanych szlaków dla turystyki pieszej jest w tej okolicy sporo. Proszę spojrzeć na mapę, kierując się ze Starego Sącza na południe do Piwnicznej i na wschód, w stronę Hali Łabowskiej i Wierchomli. Ten obszar będzie przedmiotem naszego zainteresowania, choć ci, którzy nie uczestniczyli w poprzednim wyjeździe, mogą skorzystać z ówczesnych propozycji. Autobus dojedzie do centrum Piwnicznej i tam pozostanie na dziewięciogodzinny postój. Jego miejscem będzie plac parkingowy przy dworcu PKP, lub gdyby nie było to możliwe, zatoka postojowa przy ul. Tadeusza Kościuszki 5 (Pensjonat Koliba), położona tuż za mostem drogowym na Popradzie – 700 m od poprzedniej lokalizacji.

Jak zwykle proponuje kilka tras zróżnicowanych co do długości i sumy podejść oraz miejsca początku wędrówki (wspólny widok na mapie tutaj). Jest to możliwe, gdyż odchodzą one od głównej drogi dojazdowej. Rozumiem, że powoduje to pewien dylemat wyboru, ale zastane warunki i dyspozycja dnia mogą wyeliminować część z nich, a drugiej strony, gdyby była taka wola, możemy jeszcze raz na początku jesieni wrócić w te strony, by wówczas mieć kolejną szansę na dotarcie do pozostałych miejsc. Proszę zwrócić uwagę, że niektóre warianty wędrówki zawierają krótkie odcinki dróg  poza znakowanymi szlakami i dlatego obrazuję przebieg tras wraz z opisem na czeskim portalu mapowym, gdzie taka opcja jest możliwa. Przejdźmy zatem do propozycji, pozycjonując je według długości.

  • 1. Barcice – Piwniczna. Długość ok. 20 km, suma podejść 960 m, czas mapowy ok 7 godz. Na trasie nie ma schroniska. Prowadzi przez kilka punktów widokowych, w tym obok bardzo atrakcyjnej wieży w kształcie ślimaka w Woli Kroguleckiej. Szczegóły tutaj.
  • 2. Piwniczna – Hala Łabowska – Piwniczna. Długość ok. 20,5 km, suma podejść 1 050 m, mapowy czas przejścia ok. 7,5 godz. Po drodze napotkamy schronisko na Hali Łabowskiej. Szczegóły tutaj.
  • 3. Piwniczna – Hala Pisana – Hala Łabowska – Piwniczna. Długość ok 23 km, suma podejść 1 000 m, mapowy czas przejścia ok. 8 godzin. Wydaje się propozycja optymalna ze względu na schronisko prawie w połowie drogi oraz przebieg w całym zakresie wzdłuż znakowanych szlaków turystycznych. Szczegóły tutaj.
  • 4. Rytro – Hala Pisana – Hala Łabowska – Piwniczna. Długość ok 23,5 km, suma podejść 1 060 m, mapowy czas przejścia ok. 8,5 godzin. Trasa z wieloma punktami widokowymi i schroniskiem, choć na pobyt w nim wiele czasu nie pozostanie. Szczegóły tutaj.
  • 5. Piwniczna – Hala Łabowska – Wierchomla – Piwniczna. Długość ok. 34,5 km, suma podejść 1 540 m, mapowy czas przejścia ok. 12 godzin. Jest to propozycja dla tych, którzy są w stanie skrócić czas wędrówki o 1/4 i potraktować schroniska raczej symbolicznie. Przy optymalnej pogodzie i korzystnych warunkach terenowych, takie przejście jest możliwe, czego dowodzi dokumentacja sprzed trzech lat. Szczegóły tutaj.

Ze względu na dość długi czas podróży do Piwnicznej, wyjedziemy z Blachowni,  z pod kościoła parafialnego przy ul. Sienkiewicza o godzinie 4.30. Godzinę powrotu ustalimy przed opuszczeniem autobusu.

Podobnie jak przy poprzednich wyjazdach w góry informuję, że KKTA oferuje jedynie logistyczne przygotowanie wycieczki, związane z zapewnieniem transportu i przekazaniem niezbędnych informacji w zakresie zagospodarowania dnia. Z formalnego punktu widzenia, wszyscy wyjeżdżamy indywidualnie, współdzieląc jedynie koszty przejazdu. Za bezpieczeństwo i konsekwencje związane ze zdarzeniami losowymi, każdy wyjeżdżający odpowiada osobiście. Kwestie ubezpieczenia, posiadania polisy i zakresu jej działania, pozostają w zakresie własnych decyzji. Proponowane trasy stanowią jedynie sugestie pomocne przy wyborze opcji spaceru. Można decydować się na indywidualny, autorski wariant, byleby zdążyć na umówiony czas i miejsce odjazdu autobusu.  Opis zamieszczony na blogu oferuje informacje o odwiedzanej okolicy i praktyczne wskazówki ułatwiające sprawną organizację czasu i efektywne poruszanie się w terenie.

Dla użytkowników urządzeń do turystycznej nawigacji satelitarnej przygotowałem do pobrania mapę kompatybilną min. z programami OruxMaps i TwoNav oraz pliki ze śladami proponowanych tras.

Reklamy

W Gorce na krokusy – 14.04.2018 r.

Niemal co roku, wczesną wiosną, wybieramy się na górskie spacery w sąsiedztwo rozkwitających o tej porze krokusów. Niełatwo było przewidzieć z perspektywy kilku tygodni optymalny czas dla podziwiania takich widoków, ale zaryzykowaliśmy, mając nadzieję na napotkanie tych pięknych kwiatów w ich naturalnym środowisku. Dodatkowo poczyniliśmy założenie, że wędrując dłuższą trasą, szanse rosną w miarę pokonywania różnych wysokości i ekosystemów. Miejscem iście klasycznym dla takich pejzaży jest Polana Chochołowska, ale tłok odwiedzających ten rejon Tatr i ograniczone jeszcze zimowymi warunkami dalsze wyjście na szlaki, zniechęciły do obrania tego celu wyjazdu. Doświadczenia sprzed lat podpowiedziały Gorce, a precyzyjniej okolice Turbacza. Podobne sugestie można było znaleźć w wielu krajoznawczych publikacjach (choćby tutaj). Pomimo naszej częstej bytności na gorczańskich szlakach zaproponowałem trasę, którą częściowo jeszcze nie wędrowaliśmy, a w jej nieco dłuższym wariancie – niemal dla nas nieznaną. Dylemat ten nie miał znaczenia dla licznej grupy nowych klubowych przyjaciół. Spójrzmy zatem na mapę, kierując uwagę na Nowy Targ i Turbacz. W tej okolicy odnajdziemy miejscowość Ostrowsko, skąd bierze początek czarny szlak pieszy biegnący w kierunku Bukowiny Waksmundzkiej i schroniska pod Turbaczem. Szlak czarny po prawie trzech godzinach podejścia łączy się z żółtym, zielonym i niebieskim prowadząc do schroniska. Tę drogę wybraliśmy. Dalej podążaliśmy czerwonym praz Halę Długą do kolejnego czarnego przy osadzie Rąbaniska, skąd już rozpoczęło się zejście do centrum miejscowości Łopuszna. Autobus oczekiwał na placu parkingowym przy zabytkowym kościele p.w. Św. Trójcy, nieopodal Dworu Tetmajerów (obecnie Muzeum Kultury Szlacheckiej). Trasa liczyła niespełna 21 kilometrów. Szczegóły zostały zamieszczone tutaj lub tutaj (wersja do wydruku). Linkowana obok „Mapa szlaków turystycznych” nie kalkulowała niewielkich odcinków dojścia do szlaku w Ostrowsku i odejścia na parking w Łopusznej.

Oczekiwania związane z krokusami i widokami sięgającymi aż po tatrzańskie szczyty spełniły się aż nadto. Po części dokumentują to fotografie zamieszczone w autorskich galeriach. Nie były to jedyne miłe niespodzianki. Tak jak przed laty, gdy wyjazd na Turbacz opisywaliśmy formułą „gorczańskiego pielgrzymowania„, tak i teraz wybrał się z nami nasz kapelan i założyciel KKTA ks. Jacek Michalewski. W czasie wędrówki zaprosił nas na polową mszę św., odprawioną przy Kaplicy Papieskiej pod Turbaczem. Niezwykła sceneria towarzysząca eucharystii, piękno przyrody i etos miejsca, prowokowały do głębokiego przeżywania tego misterium. Było to mocne nawiązanie do idei pozostającej mottem działania dla realizacji projektu jakim jest Katolicki Klub Turystyki Aktywnej. Mieliśmy więc znów okazję zakosztować piękna Bożego Świata i wzmocnić wiarę w przesłanie Chrystusowego Miłosierdzia.

Czytaj dalej

Wielkanoc 2018 r.

Wokół przyroda budzi się do życia a my, chrześcijanie, koncentrujemy w pasyjnych rozważaniach swoją uwagę na poszukiwaniu sensu ludzkiego istnienia, biegnącego przecież nieuchronnie ku fizycznej śmierci. Z pozoru sprzeczność, ale gdy zagłębimy się w mistykę Chrystusowej Ofiary zrodzonej z cierpienia i krzyża, dylemat upada. Burzy go wiara w zmartwychwstanie. W jego konsekwencji w Dzień Wielkiej Nocy radośnie świętujemy Pańskie „wstąpienie na Niebiosa”. Gdy jednak sięgniemy głębiej, do obietnicy złożonej słowami Jezusa, a zapisanej na kartach Pisma św., ta radość powinna być również naszym osobistym udziałem. By tak się stało, spójrzmy raz jeszcze na Krzyż, a w jego cieniu starajmy się dostrzec drugiego człowieka. Dajmy się ponieść wrażliwości wzniesionej na fundamencie miłości bliźniego tak, by ulżyć mu w jego troskach, uszanować w nim wielkie dzieło Boskiego Stworzenia, a sięgając do słów i czynów nie zapominać o Dekalogu. Wtedy może lżej i z większą ufnością w ostateczne dobro zdołamy pokonać przeznaczoną każdemu z nas podróż do kresu doczesności, usłaną cierniami porażek, zakrętami rozterek i brzemieniem bolesnych doświadczeń. Póki jeszcze można, róbmy kolejny krok w stronę światła jaśniejącego ponad Golgotą. Niech płynący stąd promień miłosierdzia Zmartwychwstałego Chrystusa sięgnie do naszych serc. Błogosławionych Świąt.

Ekstremalna Droga Krzyżowa – EDK 2018

Czas Wielkiego postu dobiega końca. Za kilka dni Wielkanoc i jak to w ostatnich latach bywało, 23 marca, na tydzień przed Wielkim Piątkiem mocne wyzwanie – Ekstremalna Droga Krzyżowa.  Przez trzy ostatnie lata uczestniczyliśmy w EDK grupą zorganizowaną wokół idei Katolickiego Klubu Turystyki Aktywnej. Również w tym roku było podobnie. Co prawda liczyliśmy na liczniejszy udział, ale zrozumiałym jest racjonalność i odpowiedzialność podejmowania decyzji o uczestnictwie, jak i losowe okoliczności je wyłączające. Siedmioro osób na trasie św. Huberta godnie zaznaczyło naszą obecność pośród około setki wyruszających i sądzę, że dobrze to rokuje na przyszłość. Spoglądając na tę frekwencję we właściwych proporcjach spełniło się oczekiwanie wzmocnienia przyjacielskich więzi i powiększenia naszej klubowej zbiorowości o nowe osoby. Trasa, mimo znaczącego dystansu, była łatwiejsza niż przed rokiem, kiedy podążaliśmy ze Świętej Anny. Może łaskawsza pogoda i warunki terenowe sprawiły tak miłą niespodziankę. Niech ta opinia stanie się zachętą do przyszłorocznego uczestnictwa. Wracając do sedna przedsięwzięcia jakim jest EDK, odsyłam zainteresowanych na internetowy portal organizacyjny, gdzie można znaleźć wszystkie niezbędne informacje i materiały skierowane do pragnących wziąć udział w tej niezwykłej wielkopostnej medytacji, wypełniającej czas nocnej wędrówki. W okolicach Częstochowy zarejestrowano w tym roku siedem tras (można więcej dowiedzieć się o tym z audycji Radia Jasna Góra). W tym kilka nowych. Na jedną z nich, w imieniu pomysłodawcy i koordynatora Janusza Wojtyny szczególnie serdecznie zaprosiłem osoby związane z działaniami KKTA. Jej patronem został powołany  Św. Hubert, a prowadziła z Kochcic na Jasną Górę. Mimo, że była to osobista decyzja twórcy tej trasy, podyktowana własnymi racjami, dla nas, bywających co roku „na Brzozie”, ciesząc oczy widokiem kwitnących rododendronów i wspominając postać hrabiego Ludwika Karola von Ballestrema, taki patronat staje się oczywisty. Przebieg trasy i szczegóły z nią związane zostały opisane tutaj. Jak widać na szczegółowej mapie, z Kochcic do Herbów prowadziła znanymi nam ścieżkami. Zaś od pogranicza Aleksandrii do Dźbowa, wydawała się się trochę większym wyzwaniem, które rzeczywistość pozytywnie zweryfikowała. Ostatni odcinek po wyjściu z lasów, prowadził już dość wygodnymi drogami i ulicami, z których przez poranną mgłę wypatrywaliśmy kształtów Jasnogórskiej Wieży. A początek wypełniło uczestnictwo we mszy św. w parafialnym kościele p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kochcicach, rozpoczynającej się o godzinie 20-tej. Eucharystia dodała sił, a homilia, którą skierował do nas ks. Jacek, otworzyła serca na przemyślenia nad sensem tego wysiłku i wskazała modlitewny wymiar przeżywania Ofiary Krzyża i Chrystusowego Zmartwychwstania. Usłyszeliśmy, że decyzja o wyruszeniu na szlak Ekstremalnej Drogi Krzyżowej powinna być dla każdego owocem przemyśleń nad pogłębieniem relacji z Bogiem i opierać się na obiektywnej kalkulacją fizycznych możliwości pokonania trudów, które niesie to wyzwanie. Wyruszyliśmy napełnieni mocą Ducha św. Zbiorowość zróżnicowana wiekowo, ale jak można było dostrzec, przywiązana do wspólnych wartości wyznaczonych Dekalogiem i wiarą w Chrystusową obietnicę wiecznego szczęścia. Dla mieszkańców miejscowości leżących na trasie pojawił się jeszcze dodatkowy, przyziemny atut reprezentowania lokalnych środowisk. Więc co dla nas, blachownian było istotne, trasa prowadziła fragmentem po terenie Gminy Blachownia i stanowiło to dodatkowe wyzwanie. Choć bliskość domu w ciemnościach nocnej wędrówki kusiła, dotarliśmy bez przeszkód do Jasnogórskiego Sanktuarium, by tam w kaplicy Matki Bożej podziękować za opiekę i owocne przeżycie tak niezwykłego Nabożeństwa Drogi Krzyżowej, wyrosłego z tradycji pielgrzymowania do Ziemi Świętej.

Czytaj dalej

Na Wielką Raczę – 17.03.2018 r.

Poprzednia wycieczka prowadziła zimowymi ścieżkami Beskidu Żywieckiego. Zdecydowałem pozostać nadal w tym rejonie polskich Beskidów i wybrać się w przeddzień kalendarzowej wiosny na Wielką Raczę (mapa tutaj). Trzy lata temu wędrowaliśmy z Rycerki Górnej do Soblówki, a teraz pokonaliśmy pętlę” Raczańskiego Worka”, idąc z tego samego miejsca przez Wielką Raczę, Przełęcz Śrubitę i Przegibek. W przeddzień wyjazdu okolice Częstochowy wraz z całą środkową Polską zostały zasypane śniegiem, któremu towarzyszyło frontalne załamanie pogody. Trudno było wierzyć prognozom sugerującym, że południowe krańce kraju, a w tym Beskidy, są praktycznie wolne od zimowych utrudnień komunikacyjnych. Po wnikliwej analizie tej sytuacji, zdecydowaliśmy jechać, mając w zanadrzu zastępcze warianty tras. Jednak to, co zastaliśmy, było jeszcze bardziej przyjazne od optymistycznych oczekiwań. Łagodną zimę z jaj pięknymi pejzażami napotkaliśmy dopiero w partiach szczytowych. Niżej towarzyszyły nam oszronione kępy traw i drzewa skrzące się szadzią. Takie warunki pozwoliły z wielką przyjemnością bezpiecznie i bez pośpiechu pokonać zaplanowaną trasę, która prowadziła z Rycerki Górnej Kolonii od miejsca rozejścia z drogi głównej szlaków zielonego z żółtym, kierując się podejściem szlakiem żółtym do Schroniska na Wielkiej Raczy. Stamtąd – czerwonym i czarnym do Schroniska na Przegibku. Opuszczając schronisko zmieniliśmy kolor szlaku na zielony, schodząc do Rycerki Górnej, do miejsca postoju autobusu. Cała pętla liczyła ok. 20 kilometrów. Jej dokładniejszy opis jest dostępny tutaj (opcja do wydruku) lub tutaj.

Wycieczka została udokumentowana w autorskich galeriach fotografii, do obejrzenia których zapraszam.

Czytaj dalej

Z Milówki przez Beskid Żywiecki – 24.02.2018 r.

W przeddzień wyjazdu zima przypomniała o sobie solidnym mrozem. Zatem wszystkie dylematy związane z wycieczką, jakimi dzieliłem się przy przygotowaniu poprzedniego zaproszenia do Wisły, pozostawały aktualne. Biorąc te ograniczenia pod uwagę i szukając w miarę ciekawej oraz dostępnej trasy, mającej na swej drodze schronisko, zaproponowałem spacer z Milówki do miejscowości Ujsoły. Spoglądając na mapę Beskidu Żywieckiego możemy prześledzić jego przebieg, odnajdując leżącą w zachodniej części Milówkę i zielony szlak pieszy odchodzący na wschód i prowadzący od drogi do Rajczy w kierunku Schroniska PTTK Na Hali Boraczej. Ze schroniska przeszliśmy kilkaset metrów szlakiem zielonym, a później czarnym, podchodząc na Hale Redykalną. Stamtąd zejście prowadziło za żółtymi znakami przez Zapolankę do osady Kręcichwosty i dalej czarnymi do drogi z Rajczy, już pośród zabudowań miejscowości Ujsoły. W tym miejscu opuściliśmy szlak, kierując się w lewo ( na zachód) kilkaset metrów w kierunku kościoła i mostu na rzece Bystra, w pobliżu których, na placu parkingowym oczekiwał autobus. Zapraszając na wycieczkę, przedstawiłem charakterystykę tej trasy dostępną tutaj (wariant do wydruku) oraz tutaj.  Zima, choć stworzyła trochę trudności, ofiarowała w zamian piękne widoki, które nie sposób znaleźć w naszej okolicy. Dokumentują je autorskie galerie fotografii, do obejrzenia których zapraszam.

Czytaj dalej